Naturalne, domowe kosmetyki od The Secret of Healing

Dzień dobry,


             niecały miesiąc temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu Blogerek Łódzkich. Tam udało mi się uzyskać od testowania naturalne kosmetyki robione przez The Secret of Healing. Każdy z kosmetyków był indywidualnie dobrany do mojej cery i problemów skórnych. Jesteście ciekawi co przypadło mi w udziale? Zapraszam!



Na początku musiałam odpowiedzieć na parę pytań.


1. Czy macie jakieś alergie?

Stwierdzonej alergii nie posiadam ale moja skóra nie lubi nadmiaru kwasów w produktach.
2. Czy macie skórę twarzy wrażliwą na peelingi? Nie.
3. Jaki macie typ cery (sucha, mieszana, wrażliwa etc.)?Skóra sucha i wrażliwa. Od czasu do czasu wypryski.
4. Jaki zapach spośród podanych być wybrała: lawenda, cytrusy, tequila&czekolada, a może kawa i cynamon?Zdecydowanie tequila&czekolada!
5. Wasze uwagi odnoście używanych kosmetyków i typu skóry.
Używałam już bardzo dużo kosmetyków i najbardziej sprawdzają się u mnie naturalne kosmetyki bądź produkty o prostym i nie przesadzonym składzie.

A produkty które ja testowałam to:

1. Tonik octowy
2. Peeling do ciała wygładzająco-nawilżający
3. Olejowa pasta myjąca




1. Tonik octowy

Co mówi producent?
W składzie jest woda i ocet jabłkowy. Można używać go do codziennej pielęgnacji twarzy, a także demakijażu. Tonik gwarantuje oczyszczenie twarzy. Pomaga zwalczać trądzik i rozjaśnia przebarwienia.

Plusy:
+ ładnie tonizuje twarz
+ świetny skład
+ naturalne produkty
+ opakowanie niezwykle wygodne i śliczne
+ wydajność, lecz przy zastrzeżeniu że produkt używa się około miesiąc
+ pozostawia uczucie odświeżenia
+ skóra jest miła i przyjemna w dotyku
+ koi
+ oczyszcza
+ przystępna cena

Minusy:
- średni zapach
- waciki z produktem trzeba wyrzucać do kosza na zewnątrz po bo paru dniach zaczynają mocno śmierdzieć w koszu
- konieczność trzymania produktu w lodówce



2. Peeling do ciała wygładzająco-nawilżający

Co mówi producent?
W składzie jest sól morska gruboziarnista, olej arachidowy, skrobia ziemniaczana, olej brzoskwiniowy, olej jojoba, olej marchwiowy, zapachowa tequila&czekolada.

Plusy
+ peeling jest gruboziarnisty, dobrze ściera martwy naskórek
+ wygładza skórę
+ skóra po użyciu jest przyjemna w dotyku
+ konsystencja zbita, łatwa w użytkowaniu
+ świetny zapach, długo się utrzymuję
+ przystępna cena

Minusy:
- tylko na miesiąc



3. Olejowa pasta myjąca

Co mówi producent?
W składzie wodorowęglan sodu,bł ekstrakt z wiązówki błotnej, olej lniany, gliceryna, olej awokado.
Pastę wymieszać przez użyciem. Dodatek wiązówki  błotnej stanowi ochronę przed wypryskami. Po każdym użyciu należy przemyć skórę tonikiem.

Plusy:
+ konsystencja gęsta, gładka
+ gładka, czysta i matowa cera
+ naturalny skład
+ dobrze ściera martwy naskórek
+ cera po użyciu jest nawilżona, jędrna
+ idealnie oczyszcza cerę
+ delikatny dla buzi, nie powoduje podrażnień

Minusy:
- przed użyciem trzeba wymieszać
- zapach
- trzymamy tylko w lodówce





Moje zdanie o wszystkich produktach:
        Te produkty są z pierwszej linii kosmetycznej The Secret of Healing są w 100% naturalne & wegańskie. Każdy produkt wykonywany jest na indywidualne zamówienie i dopasowany do cery. Na początku odpowiadamy na pytania, by produkt jak najbardziej wpadł w nasze oczekiwania. Wszystkie produktu przechowujemy w lodówce, żeby dłużej utrzymały świeżość. Tonik używałam codziennie, a peeling i pastę myjącą co 3 dni. Wszystkie produkty mają świetne składy i nie wywołały u mnie reakcji alergicznych. Ciało i buzia wyglądały na zadbane i w pełni nawilżone. Wszystkie produkty dobrze oczyszczają i wygładzają cerę. Jestem w pełni zadowolona z każdego produktu. Jedynym minusem który nie każdemu może pasować jest zapach, ale myślę, że dla urody było warto!


Zapraszam Was na stronę bloga The Secret of Healing [KLIK]

Pozdrawiam Was gorąco i życzę Miłego dnia!
Całuski :*


fotki: The Secret of Healing

3 komentarze:

  1. Ta pasta olejowa mnie bardzo zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ślicznie za szczerość! Ja po 2 latach przyzwyczaiłam się do zapachu octu jabłkowego :) A wiesz, że nie pomyślałam o wacikach w śmietniku, że mogą brzydko... pachnieć? :D Ja wyrzucam je do kosza w kuchni, więc nigdy nie zdążyły pobyć w domu więcej niż 12 godzin, ale masz rację!

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubie naturalne kosmetyki, a te prezentowane przez Ciebie wygladaja na bardzo atrakcyjne :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Pielęgnacyjna Rewolucja , Blogger